Przygotowania

Przygotowania

Do wyjazdu pozostało trochę ponad 30 dni. W ostatnich tygodniach skupialiśmy się dość mocno (panor i martuha) na kwestiach związanych ze ślubem i weselem, ale mając to już za sobą mogliśmy w końcu na spokojnie pomyśleć, co trzeba załatwić przed podróżą.

Jak się okazało, nie jest tego aż tak strasznie dużo, ale jednak trochę trzeba zrobić. W pierwszej kolejności załatwiliśmy szczepienia. Dzięki wcześniejszym wyjazdom nie musieliśmy robić pełnego zestawu, wystarczyło tak naprawdę doszczepić japońskie zapalenie mózgu i żółtą febrę (oraz to co ewentualnie komuś wygasło). W rejonach do których się udajemy nie ma szczepionek obowiązkowych, więc de facto można z marszu wjechać do dowolnego kraju z naszej listy. Zdrowy rozsądek podpowiada, żeby zrobić przynajmniej te podstawowe (jak dur brzuszny, żółtaczka A+B, tężec, polio i wspomniane japońskie). W naszym przypadku był to koszt w okolicach 1000 PLN na głowę.

Pozostając przy kwestiach zdrowotnych długo zastanawialiśmy się nad ubezpieczeniem podróżnym. Sprawdzając kilka polskich firm dowiedzieliśmy się, że oferowane przez nich ubezpieczenia są dość drogie, zwłaszcza biorąc pod uwagę tak długi okres (ceny około 4000 PLN). W rezultacie ubezpieczenie kupiliśmy w tym samym miejscu co bilety RTW, czyli w TravelNation (Round the World Travel Insurance). Ich oferta jest skrojona pod nasz typ podróżowania, a dodatkowo, co jest bardzo istotne w naszym wypadku, zawiera ubezpieczenie na masę sportów ekstremalnych, w tym nurkowanie. Jedynym minusem jest tzw. excess waiver, czyli konieczność pokrycia kosztów leczenia do kwoty £70. Za roczne ubezpieczenie w wersji essential zapłaciliśmy tylko 1359 PLN.

Kolejnym punktem na naszej liście były wizy. W większości przypadków można je załatwiać na granicy (zabieramy ze sobą około 20 zdjęć na osobę:). Wcześniejsza organizacja raczej nie ma sensu, gdyż bardzo często są one ważne tylko przez 3 miesiące, więc zanim dojedziemy do danego miejsca i tak już minie nam termin wjazdu. Jedyne wizy, o które wystąpiliśmy wcześniej, to Wietnam – nie można jej w prosty sposób kupić na granicy. Wiza 30-dniowa z jednokrotnym wjazdem to koszt 250 PLN, trzeba na nią poczekać 7 dni. Dodatkowo wystąpiliśmy też o wizy do Australii (są ważne rok). Wiedzieliśmy, że wizy przyznawane są on-line i nie trzeba mieć żadnego wpisu w paszporcie, jednak sposób przydzielania i rozpatrywania trochę nas zaskoczył – pozytywnie:) Wypełnienie wniosku na stronie nie dość, że nic nie kosztuje i zajmuje ok. 5 minut, to samo potwierdzenie przyznania wizy przyszło mailem po kolejnych 10 minutach.

Następny punkt organizacyjny to międzynarodowe prawo jazdy. Tutaj kwestia jest bardzo prosta, wystarczy wypełnić wniosek w dowolnym polskim wydziale komunikacji, uiścić opłatę w wysokości 35 PLN, załączyć zdjęcie, xero aktualnego prawa jazdy i dokument jest gotowy do odbioru po 3 dniach. Samo prawo jazdy ważne jest przez 3 lata – tylko razem ze zwykłym prawem jazdy.

Do tego wszystkiego doszła oczywiście masa zakupów (wielkie dzięki dla Łygiego z 366dni.com za cenne rady odnośnie przydatnych rzeczy). Kupiliśmy: karimaty, śpiwory, moskitiery, sztućce, kubki, torby wodoszczelne, apteczki, leki, czołówki, buty trekkingowe itp. W sumie wyszło tego dość dużo, ale każdy kupował trochę inne, po prostu brakujące elementy. Teraz mamy już chyba wszystko :)

Tematy, które mogą wydawać się najtrudniejszymi, wbrew pozorom udało się rozwiązać chyba najszybciej. Samochody znalazły swoich nabywców właściwie bez szukania. Samochód elmera i polly trafia do rodziny, a nasz sprzedajemy koledze, który tak naprawdę sam zapytał czy może bym nie chciał się go pozbyć :) Wynajem mieszkania również okazał się sprawą bardzo prostą. Nie było specjalnie dużego problemu w znalezieniu najemcy, a i w obu wypadkach od kilku dni mamy już podpisane umowy najmu. Wyprowadzka czeka nas 31 lipca, a elmera i polly 9 sierpnia :)

A co z pracą? Można by powiedzieć, że nie poszło tak źle jak się obawialiśmy. Idąc do przełożonych przygotowani byliśmy na wszystko, łącznie z koniecznością opuszczenia dotychczasowych miejsc zatrudnienia. W efekcie bilans jest następujący: panor i polly wracają do pracy 1 września 2014, martuha i elmer od sierpnia 2014 poszukują pracy (wszelka pomoc w tej kwestii oczywiście mile widziana).

Dzięki załatwieniu wszystkich wcześniej opisanych spraw, możemy coraz spokojniej myśleć o samym wyjeździe i o przygodzie która na nas czeka. Zaczynamy też w końcu czytać trochę przewodników i myśleć co chcemy zobaczyć w trakcie pierwszych tygodni. Na początek idą: Singapur, Kuala Lumpur i Borneo :)

 

7 comments

  1. Edwinpab Kwiecień 20, 2015

    Witam jestem nowy na forum Fajnie, że są ludzie, którzy lubią dzielić się na forum swoimi doświadczeniami. Wymiana myśli to w dzisiejszych czasach bardzo cenna umiejętność.

    Odpowiedz
    • polly
      polly Maj 27, 2015

      Cześć :) cała przyjemność po naszej stronie! Jeśli masz jakieś konkretne pytania, na które nie znalazłeś odpowiedzi – pisz tutaj albo pm, z chęcią pomożemy!

      Odpowiedz
  2. CiotkaA Lipiec 5, 2013

    Jesteście baaaaardzo sprawni !!!!!
    Buziaczki :-)

    Odpowiedz
  3. Ola Lipiec 5, 2013

    Wy raczej wątroby na pożegnanie szykujcie, chińska reprezentacja nadciąga! :-D

    Odpowiedz
    • panor
      panor Lipiec 5, 2013

      Wiemy i już się boimy:)) Ale fajnie Was będzie w końcu zobaczyć :)

      Odpowiedz
    • elmer
      elmer Lipiec 5, 2013

      Fajna perspektywa – Wy nas w Warszawie a my Was w Chinach :D

      Odpowiedz
      • Tomasz Październik 10, 2017

        Bylem widzialem swietna sprawa szkoda ze ludzie nie są mili dla cudzoziemców.

        Odpowiedz

Odpowiedz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress