Nurkowanie na Sipadanie, czy warto?

Nurkowanie na Sipadanie, czy warto?

Po bardzo intensywnych dniach na kontynentalnej Malezji, gdzie daliśmy sobie dość mocno w kość, wizytę na Borneo planowaliśmy rozpocząć od nurkowania. W tym celu skierowaliśmy się od razu w stronę miejscowości Semporna – prosto z lotniska złapaliśmy busa, który zawiózł nas pod biuro bazy nurkowej, z którą wcześniej załatwiliśmy noclegi i pozwolenia na nurkowania na Sipadanie (uważane za jedno z 10 najlepszych miejsc nurkowych na świecie). Łódź na wyspę Mabul, gdzie mieliśmy nocować przez kolejne pięć dni, odpływała dopiero rano, dlatego zakwaterowaliśmy się w pobliskim hostelu. Ponieważ ceny w okolicy były stosunkowo wysokie, wybraliśmy opcję spania w 22 osobowym dormitorium; w pokoju finalnie spało około 12 osób (i o dziwo nikt nie chrapał!). Sama Semporna to miasto nieciekawe, brzydkie i tak naprawdę jeśli ktoś nie planuje schodzić później pod wodę, to nie widzę najmniejszego sensu aby w ogóle je odwiedzać.

Mabul - Uncle ChangZ samego rana wskoczyliśmy do łódki i popłynęliśmy na Mabul. Baza nurkowa Uncle Chang to kilkanaście domków z dużą jadalnią; cały kompleks zbudowany jest na wodzie – domki stoją na mocno zużytych palach. Pierwszego dnia nie nurkowaliśmy – chcieliśmy trochę odpocząć po dotychczasowych trudach. Po krętych pomostach udało nam się znaleźć zejście na ląd i ruszyliśmy na poszukiwanie dogodnego miejsca. Jak się szybko okazało, plaże Mabulu nie są zbyt „rajskie”… wszędzie leżała masa śmieci, a woda była tak płytka, że przedostanie się do miejsc, gdzie można by trochę posnurkować, graniczyło z cudem. Mimo wszystko spędziliśmy trochę czasu w pobliżu jednego z lepszych resortów w okolicy i w końcu mieliśmy okazję trochę odsapnąć. W drodze na i potem z plaży kilkukrotnie przecięły nam drogę metrowe jaszczury (na jednego prawie wszedłem).

Kolejnego dnia nadeszło nasze upragnione nurkowanie. Przez 3 dni mieliśmy zaplanowane nurkowania w okolicach wysp Mabul i Kapalai, aby ostatniego udać się na upragniony Sipadan. MabulPo szybkim zapoznaniu z naszą zwariowaną (jak się później okazało) divemasterką Santi, ruszyliśmy na pierwsze nury. Wbrew naszym oczekiwaniom okazało się, że okolice Mabulu nie są zbyt interesujące. Co prawda można było spotkać olbrzymie żółwie, ale ryb nie było za wiele. Nie było również kolorowych raf, do których przyzwyczaił nas Egipt. Na szczęście kolejne dni były trochę ciekawsze. Mieliśmy okazję popływać w okolicy platformy wiertniczej, gdzie pod wodą zalegało sporo żelastwa, czy w okolicach Kapalai, gdzie zobaczyliśmy podwodną wioskę zbudowaną z zatopionych domków i wieżyczek. Widzieliśmy kilka interesujących okazów jak np. barakudy, wcześniej już wspomniane żółwie, frogfish (ryby żaby), stonefish (ryby kamienie), cuttlefish (przypominające skrzyżowanie małego statku kosmicznego z kałamarnicą) itp. Mimo wszystko oczekiwaliśmy więcej.

SipadanW końcu przyszedł czas na Sipadan. Zwarci i gotowi o 8:30 czekaliśmy, aby wypłynąć w kierunku wymarzonego celu. Na samej wyspie nie można zamieszkać – jest to sanktuarium ptaków i żółwi, a dziennie w okolice wpuszczane jest tylko 120 osób. Mieliśmy zaplanowane 3 nurkowania – pierwsze przypadło w miejscu zwanym South Point. Szybko zeszliśmy na 25 metrów i zaczęliśmy wypatrywać podwodnego życia. Jakież było nasze zdziwienie, gdy tak naprawdę w trakcie pierwszych 15 minut zobaczyliśmy trochę rybek i raptem 3 rekiny (wcześniej w bazie słyszeliśmy opowieści o 40 rekinach widzianych podczas jednego zejścia). Jak się jednak okazało, nurkowania z naszą divemasterką Bridget były wyreżyserowane jak dobry film sensacyjny. Po wspomnianych 15 minutach obraz pod wodą zaczął się zmieniać. Pojawiły się ławice, w których pływało po kilkaset ryb, żółwie, mniejsze rekiny. W końcu zobaczyliśmy też bajeczną i kolorową rafę koralową. Po wyjściu z wody, pełni emocji, wymienialiśmy wrażenia z nurka. Było super, ale mimo wszystko czekaliśmy na więcej – w końcu to ma być światowe top 10, więc oczekiwania były bardzo duże.

Po małej przekąsce na wyspie popłynęliśmy w kierunku Turtle Cavern. Zaczęliśmy od zejścia na 21 metrów i wpłynięcia do kompletnie ciemnej jaskini, aby potem odwrócić się, osiąść na dnie i obserwować piękny widok. Widziane z tej perspektywy wejście do jaskini, oświetlone promieniami słońca, robiło duże wrażenie, a dziesiątki ryb pływających w blasku promieni dodatkowo dodawały uroku. Po około 2-3 minutach wypłynęliśmy i rozpoczęliśmy dryf wzdłuż rafy. Naszym celem było dopłynięcie do najbardziej znanego na Sipadanie Barracuda Point, gdzie mieliśmy zakończyć drugiego nurka. Tutaj rafa nie była zbyt kolorowa, co jakiś czas w oddali pojawiał się rekin lub mniejsze skupisko ryb. Znów mieliśmy wrażenie, że czegoś brakuje… aż do momentu, gdy nagle pojawiła się ławica jackfishy. To co zobaczyliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Tysiące dużych ryb, które opływały nas ze wszystkich stron – to było coSipadan - pomostś na co czekaliśmy. Pływaliśmy z nimi około 10 minut, aby w końcu ruszyć dalej. I tu kolejna niespodzianka, olbrzymia ławica barakud – i kolejny zachwyt. Ostatnie 15 minut sprawiło, że poczuliśmy po co właśnie przyjechaliśmy na Sipadan. Niesamowite wrażenie, emocje, odczucia. Nie spodziewaliśmy się jednak tego, na co trafiliśmy w trakcie ostatniego nurkowania na Barracuda Point. Samo nurkowanie było płytkie i nie przekraczało 18 metrów. Nie ma jednak potrzeby schodzić głębiej. Na początku od razu trafiliśmy na ławicę jackfishy, zaraz potem weszliśmy w silny prąd i rozpoczęliśmy podwodny rejs po okolicy. Tak naprawdę nie wiadomo było, w którą stronę patrzeć. Wszędzie pływały gigantyczne żółwie, spore rekiny, ławice przeróżnych ryb (ponownie trafiliśmy na barakudy). Ilość podwodnego życia którą tam widzieliśmy przerosła nasze najśmielsze oczekiwania. W pewnym momencie w odległości około 15 metrów od nas z głębin wypłynął około 3-4  metrowy rekin z młodym. To, ile zwierza można tam znaleźć pod wodą, najlepiej potwierdza fakt, że próbując nakręcić 3 pływające żółwie nie zauważałem, że właśnie przepływam nad innym, 1,5 metrowym, który właśnie odpoczywa sobie na rafie. Sama rafa była kolorowa, przepiękna, żyjąca. W końcu też mogliśmy powiedzieć, że w trakcie jednego nurkowania widzieliśmy około 40-50 rekinów :)

Czy warto pojechać na Sipadan? Jak najbardziej TAK. Okolice nie są może aż tak ciekawe, ale ten jeden dzień na wyspie wynagradza wszystko. Cena niestety jest dość odstraszająca, bo 3 nurkowania w okolicach wyspy to koszt rzędu 660 PLN, ale naprawdę jest co oglądać i warto chociaż raz zobaczyć to na własne oczy.

 

20 comments

  1. Ollie Lipiec 26, 2015

    Oj to ceny skoczyły, bo u Wujka Changa teraz dzień nurkowania na Sipadanie (w tym nocleg i jedzenie) to już 800 zł. W cenie 3 nurkowania. Pozostałe miejsca około 300 zł za dzień. Tanio nie jest, ale miejsce jest niesamowite. Przejście się po Mabul wśród miejscowych też ciekawe :)

    Odpowiedz
  2. Pepe Czerwiec 24, 2015

    Gratuluję niesamowitych przeżyć :)
    Mam kilka pytań. Co obejmowała ta cena 660pln? Tylko nurkowanie czy również noclegi? Sprzęt mieliście własny? Jaki patent był potrzebny?

    Odpowiedz
    • panor
      panor Czerwiec 24, 2015

      Ta cena to tylko sam dzień nurkowy na Sipadanie, niestety dość drogo… ale mimo wszystko warto.
      W tym jest cały sprzętu i jedzenie na wyspie. My swojego nie mieliśmy, ze względu na długość podróży (tylko maski i komputery).
      Jeśli chodzi o patent to dowolnie, miejsce nie jest bardzo wymagające, wystarczy OWD… chociaż na wypadek mocniejszego prądu zawsze dobrze mieć jakieś doświadczenie.

      Odpowiedz
  3. Seba Wrzesień 2, 2013

    Filmiku jak narazie nie będzie no to chociaż jakieś fotki z tymi rekinami wrzućcie ;)

    Odpowiedz
  4. Igor Wrzesień 2, 2013

    Przesyłam serdeczne pozdrowienia od całego zespołu Polkomtelowego dla dzielnych Bobrów.
    Z przyjemnością śledzimy etapy waszej podróźy i czekamy na kolejne wpisy.
    Fajnie jest „łyknąć” trochę egzotyki, zwłaszcza gdy za oknem coraz bardziej jesiennie.
    Trzymajcie się. I do kolejnego wpisu :-)

    Odpowiedz
    • panor
      panor Wrzesień 3, 2013

      dziekujemy:) staramy sie jak mozemy… chociaz najprawdopodobniej zaraz znow znikniemy na dluzej, bo dzis wybieramy sie w glab dzungli na jakis czas i raczej nas odetnie od sieci:)

      Odpowiedz
  5. Lachman Wrzesień 1, 2013

    Dwa lata temu na Sipadanie rekiny się gdzieś pochwały. Super, że aż tyle Wam się udało zobaczyć. Ale zupełnie się nie zgodzę że nurkowanie na Mabulu jest mało interesujące. Po prostu są tam inne rzeczy do oglądania :) i odrobina pomocy lingwistycznej: frogfish = żabnicokształtne (ktoś mógłby coś lepszego wymyślić), stonefish = szkaradnica (bardzo celna nazwa, i lepiej na nie uważać, są cholernie jadowite), cuttlefish = mątwa, jackfish = karanks. Sorry że się mądrzę, ale sam miałem z tym problem, nie tylko na Mabulu :) pozdrowienia dla całej ekipy i czekam na fotkę zestawu perkusyjnego Wujka Changa.

    Odpowiedz
    • panor
      panor Wrzesień 1, 2013

      o dzieki:) z tymi nazwami ryb to jest masakra musze przyznac :) co do tego, ze jest co innego do ogladania to sie zgodze, ale chodzilo bardziej o fakt, ze oczekiwania w zwiazku z Sipadanem byly olbrzymie i Mabul nas dosc mocno pod tym wzgledem zawiodl. Myslelismy, ze po prostu bedzie podobnie tylko troche slabiej.. a bylo zupelnie co innego:)
      Co do orkiestry, to przezylismy jeden koncert… mega falszowanie i za cholere nie dalo sie spac:D

      Odpowiedz
  6. Sheepy Sierpień 31, 2013

    Raj, poprostu raj! Zazdroszczę! Dzisiaj widziałam Pana jak na Pl. Trzech Krzyży zamiatał liście, nawet dużo ich miał. Poranki też coraz bardziej pachną jesienią więc tym bardziej zazdroszczę. Wyślijcie troche tego raju over here plizzzzzzz :-)

    Odpowiedz
  7. HiszpAnka Sierpień 31, 2013

    Super!:-) A gdzieś będzie można obejrzeć jakiś filmik z podwodnego świata?

    Odpowiedz
    • panor
      panor Wrzesień 1, 2013

      jasne :) niestety dopiero po powrocie… w trasie nie mam na czym zmontować filmu :(

      Odpowiedz
      • HiszpAnka Wrzesień 1, 2013

        Vale „verde”;-) To będę czekać z niecierpliwością caaały rok:-)))

        Odpowiedz
        • panor
          panor Wrzesień 1, 2013

          eheh, musiala przypomniec :P vale, vale ;) jakby co to mala zajawka z poprzednich, niestety z Egiptu:) http://www.youtube.com/watch?v=oUP4jXqip_U

          Odpowiedz
          • HiszpAnka Wrzesień 1, 2013

            Tranquilo, no te preocupes:-) Todavia te quedan unos meses para repasar el vocabulario de espańol;-) :-p A co do nurkowania, to ESTUPENDO!!! Kurczę, aż zaczęliśmy myśleć o kursie de bucear:-D

            Odpowiedz
            • panor
              panor Wrzesień 1, 2013

              :P
              nie ma co czekac, trzeba robic… :D dlatego bylo to jedno z pierwszych slowek jakich sie nauczylem :)
              jak chcesz to na moim kanale masz jeszcze jeden film z Egiptu (rok wczesniej) :)

              Odpowiedz
      • Lachman Wrzesień 1, 2013

        Najprostszy Windows Live Movie Maker i mamy filmik za pół godziny :) Nie będziemy czekać rok!

        Odpowiedz
        • panor
          panor Wrzesień 1, 2013

          problem nie lezy w sofcie tylko w sprzecie:) netbook z prockiem atom nie jest nawet w stanie otworzyc kilku klatek materialu z GoPro… wiec nie ma szans na montowanie czegos czego nie widac:)

          Odpowiedz
          • Seba Wrzesień 2, 2013

            Może się i uda w okolicach nowego roku. Na moim asusie wszystko śmiga. W kilka godzin byś wszystko ogarnął ;)

            Odpowiedz
            • panor
              panor Wrzesień 3, 2013

              caly czas mam nadzieje, ze uda sie jakos spotkac ;-)

              Odpowiedz
  8. turboasia Sierpień 31, 2013

    czytam, czytam i coraz bardziej zazdroszczę, to musiało być coś pięknego :) pozdr

    Odpowiedz

Odpowiedz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress