Borneo organizacyjnie

Borneo organizacyjnie

Jednym z pierwszych przystanków na naszej trasie jest Borneo, gdzie spędzimy prawie miesiąc. Jest to jedno z tych miejsc, które od samego początku bardzo chcieliśmy zobaczyć. Wspaniała przyroda, dżungla i doskonałe nurkowiska to podstawowe atrakcje – a przynajmniej na to liczymy ;-)

Wyspa podzielona jest na trzy państwa: Malezję, Indonezję i malutkie Brunei. My postanowiliśmy udać się do malezyjskiej części, a przy okazji pewnie zawitamy do Brunei. Nasz samolot ląduje w Tawau, które znajduje się we wschodniej części wyspiarskiej Malezji. Nie bez powodu wybraliśmy akurat tę miejscowość – jest to najbliższy możliwy punkt startowy dla udających się na nurkowania na Sipadanie. Wody otaczające tę wyspę są uznawane za jedno z najlepszych miejsc nurkowych na świecie. Małą próbkę (jeszcze nie naszą) tego, co można zobaczyć pod wodą w czasie zaledwie jednego zanurzenia znajdziecie tutaj:

Aby móc popłynąć na Sipadan, który jest parkiem narodowym, wymagane jest specjalne pozwolenie. Do rezerwatu wpuszczane są zaledwie 120 osoby dziennie, co pozwala chronić podwodne życie przed zbyt dużą ingerencją człowieka.  W internecie naczytaliśmy się odnośnie konieczności wcześniejszych rezerwacji pozwoleń. Ceny nurkowań są niestety bardzo wysokie, ale udało nam się znaleźć miejsce w polecanej bazie z budżetowym spaniem i nurkowaniem – Uncle Chang. Wysłaliśmy zapytanie odnośnie możliwości spędzenia 4 nocy i zrobienia kilku nurków, w tym spędzenia jednego dnia na wspomnianym Sipadanie – i zaczęły się schody. Nie dość, że baza odpisywała średnio co 2-3 dni, to najczęściej na serię pytań odpowiadali bardzo zdawkowo, pomijając po prostu większość poruszanych przez nas kwestii. W rezultacie koniecznością stał się kontakt telefoniczny, który kończył się zdaniem: „wyślijcie maila” :) Pomimo, że pierwsze maile wysłaliśmy prawie 3 miesiące przed planowanym przyjazdem, okazało się, że wejściówek do parku już nie ma. Uzyskanie wiążącej informacji, kiedy takowe są dostępne zajęło prawie 1,5 tyg i wymagało telefonu do bazy o 3 rano czasu polskiego ;) Finalnie wszystko udało się uzgodnić i w bazie będziemy w okresie 23-27.08 (trochę później niż pierwotnie chcieliśmy). Początkowe problemy z uzyskaniem rezerwacji zmusiły nas do wysłania zapytań również do innych baz. Szybko jednak wróciliśmy do rozmów z Uncle Changiem. Tam gdzie były miejsca na Sipadan, ceny były prawie 2x wyższe, a część baz odpowiadała niby po angielsku, ale ciężko było cokolwiek z otrzymanego maila zrozumieć :)

Wyrak

Widząc, jak trudne okazało się zarezerwowanie Sipadanu, postanowiliśmy rozpoznać temat wyprawy do dżungli. Wybór padł na Park Mulu. Chcieliśmy pochodzić trochę po lasach i wybrać się na kilkudniowy trekking. Tutaj scenariusz niestety się powtórzył. Co prawda kontakt był o wiele łatwiejszy, gdyż na maile odpowiadali dość sprawnie i składnie, ale standardowo po zadaniu 4-5 pytań dostawaliśmy odpowiedź albo na jedno z nich, albo byliśmy zasypywani załącznikami z informacjami, które w ogóle nas nie interesowały – ale kryły się w nich podobno również te poszukiwane. Na domiar złego oczywiście nie było już miejsc w terminach które nas interesowały. W rezultacie po prawie dwóch tygodniach udało się dojść do porozumienia, potwierdzić rezerwację i w Mulu jesteśmy w okresie 03-06.09. Do samego parku można dostać się łodzią albo samolotem. O dziwo, transport lotniczy jest tańszy niż wyprawa łódką. Dodatkowo łodzie nie zawsze są w stanie dotrzeć do celu z powodu zbyt niskiego poziomu wody na rzekach, podróż zajmuje cały dzień i wymaga zgrania trzech różnych łodzi. Z tego powodu, byliśmy zmuszeni kupić również bilety lotnicze na trasie Miri-Mulu.

Konieczność tak wczesnej rezerwacji nurkowania i wyprawy do parku spowodowała, że poruszanie po Borneo mamy uwarunkowane właśnie tymi dwoma miejscami. Pozostaje nam 15 wolnych dni do zagospodarowania. Spędzimy je pewnie przemieszczając się między Sipadanem, Mulu a Kota Kinabalu, z którego odlatujemy do Indonezji. Możliwe, że w drodze do KK odwiedzimy również wspomniane Brunei, ale na chwilę obecną nie mamy zamiaru nic więcej planować… ;-)

 

18 comments

  1. Pojechana Październik 21, 2013

    A udało Wam się spotkać te cudne stworzonka z wielgachnymi oczami? :-)

    Odpowiedz
    • panor
      panor Październik 21, 2013

      Niestety, ale tym razem nie:( Nawet planowaliśmy wybrać się w miejsca gdzie zawsze są, ale jakoś nie dotarliśmy :)

      Odpowiedz
      • Pojechana Październik 21, 2013

        Pewnie przyimprezowaliście :-P

        Odpowiedz
        • panor
          panor Październik 21, 2013

          Z tym akurat w trakcie podróży jakoś średnio ;) Chyba głównie przez ceny alko…

          Odpowiedz
  2. Seba Lipiec 17, 2013

    Szkoda, że tak wcześnie uderzacie do Indonezji bo bym sie z wami tam chętnie wybrał, Pewnie macie w planach Bromo i Borobudur, są to miejsca które chcialbym jeszcze raz zobaczyć plus trek na jakiś inny czynny wulkan. A tych w Indonezjii niemało!

    Odpowiedz
    • panor
      panor Lipiec 18, 2013

      Jeśli chodzi o Indonezję, to nie mamy jeszcze żadnego planu i zupełnie nie wiemy co będziemy robili:) Więc jeśli tylko dasz radę zgrać mniej więcej terminowo, to zapraszamy:) Tylko tym razem bez skuterów w górzysty teren :P

      Odpowiedz
      • Seba Lipiec 18, 2013

        To nie wiem, po co wam prawko międzynarodowe w takim razie! ;P
        Bez skuterów na Bali to się nie obejdzie, tam plaże są kiepskie (wyśmienite jedynie do nauki surfowania) a cały środek wyspy to tylko i wyłacznie skuterami,jest tam masa wspaniałych miejsc.
        Potem z Bali warto uderzyć na Lombok i Gili Islands następnie dopłynąć na Javę.i zdobyć wulkan Bromoa następnie do Jogyakarty. Jak macie Jakartę też w planach to polecam tylko na weekend! Samo miasto można zwiedzić w 2 godziny nie ma tam zbyt dużo do oglądania. Natomiast mają tam jedne z najlepszych klubów gdzie można się pobawić przy niezlej muzyce. I poczuć się jak na imprezach 10 lat temu! ;)
        Naprawdę polecam, mi się już kilka razy tak trafiło, że tylko weekend spędzałem w Jakarcie wychodząc z klubu po 9 rano ;)

        Odpowiedz
        • elmer
          elmer Lipiec 18, 2013

          Dobrze wiedziec. Mozemy byc czasami troche spragnieni dobrej imprezy :)

          Odpowiedz
        • panor
          panor Lipiec 18, 2013

          Prawko mamy na Wietnam, Australię, Nową Zelandię itp.
          Co do jezdzenia to piłem do naszej wycieczki na Koh Tao gdzie się prawie wszyscy rozwalili w większy lub mniejszy sposób:) W Jakarcie lądujemy i nie spędzimy pewnie za wiele czasu – widzę, że w czwartek, więc jest szansa załapania się w takim razie na impreze w piątek czy sobotę:)

          Odpowiedz
          • Seba Lipiec 18, 2013

            Wycieczka byla nad wyraz udana, jedna z lepszych ;)
            A co do Jakarty to polecam zostać na weekend, takich imprez to już się nigdzie nie uświadczy.

            Odpowiedz
  3. elmer
    elmer Lipiec 10, 2013

    Niezły focisz na początku wpisu. Właśnie o takiej palmie wspominałem w tekście o sobie w „O nas” :D

    Odpowiedz
  4. Lachman Lipiec 10, 2013

    Pamiętam że miałem podobny problem z Sipadanem, ale na miejscu to wszystko jest zdecydowanie prostsze. Po prostu ośrodki nurkowe wykupują pozwolenia z wyprzedzeniem a potem handlują nimi między sobą. Więc prawie zawsze jest jakieś miejsce, tylko może nie dla 4 bobrów jednocześnie ;) Poza tym Sipadan jest jednak leciutko przereklamowany, a nurkowanie na samym Mabulu jest też niezłe, nie wymaga pozwoleń i jest zdecydowanie tańsze. U Wujka Changa kiedyś było fajnie, ale 2 lata temu mieli straszny tłok i fatalnych divemasterów. Na szczęście na Mabulu jest parę innych sensownych miejsc do spania i nurkowania, zajrzyjcie tu: http://lachman.blox.pl/2012/01/Mabulskie-widoczki.html
    Co do Mulu, to problemy z rezerwacją dotyczą tylko noclegów w siedzibie parku, bo spać można także poza samym parkiem. http://lachman.blox.pl/2011/12/Park-Narodowy-Mulu-praktyczne-info.html
    Wybieracie się na Pinnacles? :)
    A jeśli macie dodatkowych 15 dni to proponuję skoczyć na zachód w okolice Kuchingu, jest tam parę miejsc do obejrzenia, można nawet zrobić wypad do zachodniej części indonezyjskiego Borneo.

    Odpowiedz
    • panor
      panor Lipiec 10, 2013

      Na Mabulu też oczywiście będziemy nurkować, może nawet ze 2dni, zobaczymy. Chwilowo mamy klepniętego Changa i zobaczymy na miejscu jak będzie wszystko wyglądało.
      Co do noclegów, to faktycznie, w samym parku jest problem. Tam de facto potrzebujemy tylko 2óch (na początek i koniec pobuty), bo potem właśnie idziemy na Pinnacles i będziemy spali w obozach :)
      W te wolne dni (mamy tak mniej więcej 7 przed Mulu i po) planowaliśmy bardziej trasę z Mulu przez Brunei do KK, ale nigdy nic nie wiadomo :) Możemy mieć po prostu za mało czasu aby pchać się dalej na zachód.

      Odpowiedz
      • Lachman Lipiec 10, 2013

        Nawet ze 2 dni?! Jak nie wiecie co zrobić z czasem to nurkujcie tam cały tydzień ;)
        U Changa może być bardzo fajnie albo wielka kicha. Jak Wujek ma dobry humor to jest niezła impreza z browarem za darmo. No i mają tam chyba najtańszy filipiński rum w całej Malezji. Pycha!
        Na Pinnacles spanie jest w jednym obozie, chyba że idziecie dalej na Headhunters Trail. Całkiem fajny ten obóz, nad rzeczką, ale jakiś alkohol sobie kupcie wcześniej, bo ceny w parku są trochę wysokie, a w Camp 5 jeszcze wyższe ;)

        Odpowiedz
        • panor
          panor Lipiec 11, 2013

          Mnie namawiać nie musisz, ale po 1 nie wszyscy chca tam tyle siedziec:P a po 2… kassssa :) okazji do nurkowania jeszcze będzie masa w trakcie tripa :)

          Odpowiedz
    • martuha
      martuha Lipiec 11, 2013

      Fajne Twoje fotki na blogu Lachman :)

      Odpowiedz
      • Lachman Lipiec 11, 2013

        Niedługo sami będziecie mieli lepsze… no może nie z Afryki ;)

        Odpowiedz

Odpowiedz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress